Tym razem w naszą podróż wybieramy się do kraju, który jest ojczyzną wielkich odkrywców, gdzie mieszkańcy upojeni winem Porto świętują piłkarskie sukcesy drużyny narodowej, zajadając się przy tym atlantyckimi pysznościami, przede wszystkim domowym specjałem Bacalhau… Myślę, że już wiecie dokąd tym razem mnie zwiało. Jestem 3500 km od domu, w najdalej wysuniętym na zachód kraju kontynentalnej Europy – Bem Vindo a Portugal!

Jeszcze nie zdążyłem otrzepać się z kurzu po ostatnich zawodach w Dubaju, a już jadę do Portugalii, gotowy do startu w kolejnej rundzie Pucharu Świata. Co więcej, będzie to jednocześnie pierwsza runda Mistrzostw Europy, a to oznacza, że możemy spodziewać się jeszcze większej konkurencji na starcie. Będzie się z kim pościgać, to napewno!

Siadam do biurka i kreślę palcem po mapie… 3 dni jazdy samochodem jak nic! Strasznie daleko jest ta Portugalia, może jednak samolotem?

– Dobra! Jadę busem, by przemierzyć Europę, poczuć się jak mityczni portugalscy odkrywcy. Ale jest inny główny powód, bo mogłem zabrać ze sobą moją najwierniejszą przyjaciółkę – Husquarne! Motocykl na którym codziennie trenuje i na którym czuję się pewnie i komfortowo będzie moim atutem, w porównaniu np. do Dubaju. Specjalnie na te zawody zamówiłem nowe okleiny, nowy wydech prosto z fabryki od tunera, dzięki czemu motocykl wygląda spektakularnie ( moim skromnym zdaniem 😀 )

Portugalia to dla mnie niezbadana kraina. Jestem tu po raz pierwszy, jednak spodziewam się, że surowy klimat, podobnie jak w Hiszpanii, wysusza glebę, przez co jej nawierzchnia staje się bardzo twarda i pełna grudek ziemi lub kamieni. Rajd rozpocznę w piątek (jak mogłoby być inaczej) dziesięciokilometrowym prologiem, który ustawi kolejność do sobotniego odcinka. Tam czeka na mnie 200 km oraz odcinek specjalny CityStage. O co z nim chodzi?

W centrum miejscowości wyznaczono trasę, na której będziemy ścigać się parami w bezpośrednich pojedynkach. Jak już nie mogę się doczekać! Bardzo ciekawy pomysł na rozgrzanie widzów i konkurencji między zawodnikami.

W niedzielę ostatni 100 kilometrowy odcinek po portugalskich szutrach i uroczyste zakończenie zawodów. Dubaj był niezłym początkiem ale teraz już nie ma miejsca na błędy i jestem mocno zmotywowany do walki o najlepsze miejsca podczas nadchodzących zawodów. Zapraszam do śledzenia zawodów na moich stronach:

facebook.com/kubapiatekofficial

instagram.com/kuba.piatek

oraz strona z wynikami:

cptt.cronobandeira.com