06.01.2015, Wiemy, że jesteś obok nas.

 

Za nami pierwsza część etapu maratońskiego, który rozegrany został na pętli w mieście San Salvador de Jujuy. Zwycięzcą początkowo został Joan Barreda jednak później organizatorzy ukarali go 5 min. karą i spadł na 4 miejsce. Tak więc ostatecznie z najlepszym czasem wyścig ukończył Paulo Goncalves, drugi był Ruben Faria, a trzeci Kevin Benavides. Kuba Piątek po znakomitej jeździe zameldował się na mecie z 27 czasem. Biorąc pod uwagę poprzednią edycję rajdu w której Kuba przejechał 7 etapów oraz tegoroczną, dzisiejszy wynik jest jak dotychczas jego najlepszym. W klasyfikacji generalnej prowadzi Paulo Goncalves, drugi jest Argentyńczyk Benavides, a ostatnie miejsce na podium okupuje Joan Barreda. Kuba kontynuuje rajd w górę tabeli i obecnie zajmuje 32 miejsce.

generalka_3

etap_3_mapkaDzisiejszy etap był pierwszą częścią maratonu. Oznacza to, że po ukończeniu jazdy zawodnicy musieli niezwłocznie odstawić pojazdy do zamkniętego parku. Nie mieli pomocy ze strony mechaników, ani sami nie mogli wykonać napraw. Pętla wokół Jujuy miała długość 629 km, w tym 429 km stanowił odcinek specjalny. Średnia wysokość trasy wynosiła 3500 m.n.p.m. Dla porównania wysokość najwyższego szczytu Polski to 2500 m.n.p.m.

Z pewnością każdy zawodnik przed startem musiał zdawać sobie sprawę, że jakakolwiek usterka maszyny może zakończyć jego udział w rajdzie, ponieważ nie będzie możliwości jej naprawienia. Takie są reguły odcinka maratońskiego. Najważniejsza dla nas wiadomość to taka, że Kuba dojechał do mety bez żadnych problemów technicznych i to w jakim stylu.

Co powie Kuba?

Od początku moją strategią było oszczędzanie motocykla, tak żeby jutro jeszcze dojechać bez problemów. W sumie musimy zrobić ponad 1200 km bez żadnego serwisu. Dosłownie nic nie można było „pokręcić” przy furze, bo od razu po ukończeniu dzisiejszego etapu musieliśmy oddać motory. Jedynie udało mi się założyć worek ochronny na GPS żeby w nocy nie zamókł. Wszystkie elementy jak np. koła każdy zawodnik ma osobno oznakowane tak żeby nie było możliwości wymiany.

Dzisiejszy odcinek był bardzo szybki, na dużej wysokości, wjechaliśmy nawet na ok. 4000 m. Pierwsza część była bardziej kręta, ale i tak szybka. Druga połowa to już praktycznie cały czas prosta i gaz do odcinki. Motocykl miał małe problemy z wysokością, ponieważ powietrze jest bardziej rozrzedzone, ale ogólnie jestem zadowolony z mojej postawy.

Jutro przed zawodnikami druga część maratonu o długości 642 km (327 km OS-u). Uczestnicy rajdu opuszczą Jujuy i udadzą  się do położonego w Boliwii Uyuni. Przekraczając granicę motocykliści osiągnął najwyższą wysokość w całej historii rajdu Dakar, wjeżdżając na 4600 m.n.p.m.