Po długiej, wakacyjnej przerwie Kuba wraca na pustynne trasy niczym „Słoik” na studia, a my razem z nim! Od ostatniego rajdu, który rozgrywany był na włoskiej Sardynii minęły baardzo długie cztery miesiące. Ale dość już mamy czekania bo oto nadszedł czas na finał, który już tradycyjnie odbywa się w Maroko.

Rajd OiLibya Maroc jest jednym z najstarszych rajdów terenowych na świecie, a także jednym z największych ustępując tylko mitycznemu Rajdowi Dakar. Podobnie jak w poprzednich latach do Maroko zjechała całą czołówka rajdowców zarówno jeśli chodzi o motocykle jak i samochody. Szczególnie głośnym nazwiskiem, a zarazem największą gwiazdą rajdu jest Sebastian Loeb – dziewięciokrotny Mistrz Świata w rajdach WRC, który już wiemy, że w styczniu zadebiutuje w Rajdzie Dakar. Ale co tam, co tam… zostawiamy cztery kółka, bo co za dużo to nie zdrowo. Niewiele mniej zainteresowania na biwaku od Francuza, wzbudza sylwetka nieskromnego chłopaka z Lublina o imieniu Kuba.

Jedyny motocyklista Orlen Team wraca do Maroko, gdzie w zeszłym sezonie wywalczył Puchar Świata Juniorów w Rajdach Cross Country. Jak na razie sezon Kuby przypomina nieco sinusoidę: kraksa w Dubaju, zwycięstwo w Egipcie, defekt na Sardynii… Tendencja jednoznacznie wskazuje, że w Maroko musi być spoko. A jest o co walczyć! Kuba aktualnie zajmuje 1 miejsce w klasyfikacji Juniorów i o 6 punktów wyprzedza Abu Issę, który jako jedyny pozostaje w grze o zwycięstwo.

juniorzy

W klasyfikacji generalnej jest również ciekawie. Polski motocyklista jest aktualnie 7, jednak w całej czołowej dziesiątce są bardzo nieduże różnice punktowe. W zeszłym roku, Kuba ukończył sezon na 8 miejscu zdobywając łącznie 29 pkt. Jak możemy zauważyć, przed ostatnią rundą ma na koncie niemalże o 20 pkt więcej niż miał na samym końcu ubiegłego sezonu.

generalka

Kiedy już wszystko wiemy co, gdzie, ile i tak dalej, możemy spokojnie usiąść w fotelu, bo pędzimy jak Pendolino do Zagory, gdzie odbył się pierwszy etap rajdu Rally OiLibya Maroc. Już pierwszego dnia zawodnicy mieli do przejechania najdłuższy odcinek całego rajdu tj. 463 km w tym 330 km odcinka specjalnego. Etap był podzielony na dwie części: pierwsza bardzo szybka zakończona wydmami; druga kręta, kamienista i bardzo techniczna.

mapka

Pierwszy etap rajdu padł łupem Hiszpana Joana Barredy. Za nim uplasowali się Australijczyk Toby Price oraz Portugalczyk Helder Rodrigues. Kuba po bardzo dobrej jeździe na mecie zameldował się z 17 czasem.

gen. 1

Kuba o dzisiejszym odcinku:

Jestem bardzo zadowolony z mojej dzisiejszej jazdy. Na starcie zostaliśmy ustawieni odwrotnie do klasyfikacji generalnej, dzięki czemu najszybsi zawodnicy startowali za mną. Kwestią czasu było zanim mnie dogonią więc moim celem było jak najdłużej utrzymać ich tempo i rytm jazdy. Po części się to udało. Jeszcze dużo treningów przede mną zanim będę konkurował jak równy z równym z zawodnikami z czołówki, ale widzę wyraźny progres w mojej jeździe, a różnica między nami powoli, ale stale się zmniejsza.

Jutro motocykliści będą mieli do przejechania 365 km, w tym 224 km będzie stanowił OS. Organizatorzy zapowiadają dużo piachu i wydm.