Jesteśmy po dwóch dniach rajdu . Niestety dla Kuby, Maroko okazało się niegościnnym państwem ponieważ pech nie opuszcza naszego zawodnika. Wczoraj pierwszego dnia rajdu błąd w nawigacji skutkował 30 minutową stratą, natomiast dzisiaj w jeździe przeszkadzały problemy żołądkowe.

Ale zacznijmy od początku czyli od soboty kiedy to zawodnicy ruszyli na start do pierwszego odcinka specjalnego. Pierwsza połowa tego etapu pokazała, że czas przepracowany podczas przygotowań do rajdu przez naszego zawodnika nie poszedł na marne. Szybkie tempo, zero pomyłek ale… No właśnie po ok. 170 km wkradł się mały błąd, Kuba pomylił drogę co skutecznie obniżyło jego szansę na dobry wynik. Minęło sporo czasu zanim zorientował się i odnalazł właściwą trasę. Najważniejsze było to, że do mety dojechał cały i zdrowy, a co ważniejsze mocno zmotywowany, aby następnego dnia „odkupić swoje winy”.

ma2

Niedzielny poranek przyniósł jednak kolejne złe wieści. Kubę dopadła tzw. „Klątwa Faraona” objawiająca się silnymi dolegliwościami żołądka. Przed startem zażył wszelkie dostępne środki, jednak nie uśmierzyły bólu na tyle skutecznie żeby bez żadnych przeszkód ruszyć na trasę. W związku z tym celem na dzisiejszym odcinku była spokojna jazda, bez pomyłek oraz wywrotek. Plan wykonany został przez Kubę w 100%. Na mecie pojawił się cały lecz nie do końca zdrowy, ponieważ brzuch ciągle dawał o sobie znać.

ma4

Jutrzejszy dzień powinien stanowić dla Kuby punkt zwrotny, swego rodzaju Katharsis. Po dotychczasowych niepowodzeniach, jutro na trasę ma zamiar ruszyć bez żadnych przeszkód. Chęć „odkucia” się powinna skutecznie napędzać go do szybkiej, skutecznej aczkolwiek bezpiecznej jazdy. Poniedziałkowy etap będzie najdłuższym podczas całego rajdu i będzie liczył prawie 370 km z czego 314 km będzie stanowił odcinek specjalny.